Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

czwartek, 17 kwietnia 2014

Edynburg. Dzien drugi w muzeum.


Jak to przy dzieciach bywa wstalismy wczesnie i zaraz po sniadaniu poszlismy do National Museum of Scotland. Fajne miejsce i co wazniejsze przyjazne dzieciom. Duzo interaktywnych rzeczy, a nawet maly pokoj tylko do odkrywczych zabaw. Wiecej opisow ponizej...
chlopaki o poranku
malzonek o poranku :)
balaganu nie da sie uniknac

muzeum

Panstwo J-N

ach, naszyjnik z takimi kamieniami bym chciala


crystalove

bardzo fajna gra. Dopasuj odglos do wlasciciela... 



pink

tu Antek by stal dluzej niz bysmy tego chcieli


tyle atrakcji, a i tak najlepsza jest winda!

pokoj zabaw



my mamy


Mery sie przytylo

obudzil sie ksiaze


to mi sie bardzo podobalo. teatr cieni.



mamo zobacz!!! Pani ma T-rexa na szyi!!!
(tak by pewnie powiedzial Antek z przyszlosci)

gwiazdki na moim niebie


za raczke z tatusiem

trzewiki dla mego malego hipstera

mini mesiu

pies, ktory 13 lat czekal pod grobem swego pana, dokarmiany przez ludzi do czasu az i na niego przyszla kolej. 

środa, 16 kwietnia 2014

wiosennie rodzinnie dzieciowo

Wiosennie i wspaniale. W poniedzialek opiekowalam sie ta urocza dwojka. Byl piknik, byl Totoro, byly nalesniki i zabawa w chowanego. Bylo fajnie, choc byl tez moment tornado. Ja smazylam nalesniki na zyczenie, po pol godzinnym lulaniu Viniego (marudny po szczepieniach), w tym czasie Miriamowe tornado rozpetalo sie w mojej sypialni i wszystkie korale przystroily krolewne Skywalker (tak na siebie mowi), Oscarowo-Antkowe tornado rozpetalo sie w pozostalych pokojach. ALE ja mam stoicki spokoj, no a te dzieciaki po prostu sa w moim domu uprzywilejowane, tylko ciii...nie mowcie nikomu, bo zaraz przedszkole mi sie tu zbiegnie... 









We wtorek byl dzien rodzinny! Uwielbiamy wtorki bo Matej ma wolne i zawsze gdzies wycieczkujemy. Tym razem Jesmond Dene. Park ze zwierzatkami, strumykiem, lasem, dzikim czosnkiem, z ktorego niebawem bede pesto robic (ach nie moge sie doczekac). Bylo tak goraco, ze nawet kurtki poszly pod wozek. No wspa-nia-le! Oby slonce zostalo z nami na dluzej, bo mam juz dosc kurtek i czapek. 
(Antka z kolei bylo bardzo trudno namowic na zdjecie kocyka, czapki, a pozniej kamizelki, choc w koncu podjal ta meska decyzje :)














Jutro, jutro, OBIECUJE, wrzuce fotki z drugiego dnia z Edynburga. A teraz lece cwiczyc z Mel B. Antek w zlobie, wiec w koncu moge sie treningowo wyszalec po tygodniu objadania marcepanem (dzieki rodzice M...).