Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

środa, 22 października 2014

teatr Antonowki

-Ale masz walizeczke ladna. A co tam masz w srodku? Skarby?
-Nie, swinke (zabawka swinka przyp. mama)
Kurtyna.

*  *   *

Pobudka u nas wyglada tak. Antonowka wpada jak burza do mnie u wola:
-Mamooooo! Wstawajjjj! Dzien wstal!!!
Oczywiscie wszystko spiewajacym glosem. I jak nie wstac na taka pobudke?!
Kurtyna.

*   *   *
Nie ma to jak komplement od syna. Mama pomalowala sobie usta (raz na rok sie zdaza). Antonowka:
-UUuuuu, ladne. Usta. Laadne...
Kurtyna.
*   *   *

Jak widzi kosciol, lub budynek o strzelistej (?) architekturze, to mowi:
-Buk. Tam jest Buk. Dom Buka.
Kurtyna.

*   *   *
Czasem podejdzie do Vincentego, tak od niechcenia, poglaszcze go i powie:
-Ohhhhhh, slodki...
Po czym odchodzi.
Kurtyna.



wtorek, 21 października 2014

42/52

Nie moge uwierzyc, ze zostalo tylko 10 tygodni do konca Projektu 52! Czas leci nieslychanie szybko, a dzieci sa tego zywym dowodem...

Antoni: pochlaniacz jablek. Nie jest to zadna nowosc. Nie od dzis. Fakt po prostu. Antonowka.
Vincenty: gruszkowiec (?) No bo musi byc tak jak brat, a na jablko za wszesnie dla szczerbatka.

niedziela, 19 października 2014

O skradzionej czapce, vol.2

Nowa ksiazka. Hit absolutny. O tym jak fajne sa ksiazki i ilustracje Jona Klassena pisalam juz TU. Poprzednia ksiazka stala sie bestsellerem, nic wiec dziwnego, ze i ta szybko weszla na liste przebojow! Tematyka podobna, ale mimo wszystko stala sie hitem w naszym domu. Ilustracje piekne, no i to poczucie humoru... Lovamy!







A jak sie to czyta, zobaczycie ponizej :D

video

Zawsze czytam mu raz po polsku a pozniej po angiesku, zeby przyswoil sobie slownictwo.

poniedziałek, 13 października 2014

41/52


Antoni Matej: dzis nauczyl sie obsugi nozyczek. Teraz juz nic go nie zatrzyma...
Vincenty Mateusz: po chorobowo bardzo ciezkie nocki nam daje...

piątek, 10 października 2014

Kocham Pana, Panie Tygrysku


Z archiwum i chlodniejszego dnia sierpnia. Antonowka przebral sie za tygryska. On z tych co nigdy do przebieranek sie nie palil, a ja nie nasiskalam i tak zostalo. Wyciagnelam z szafy ten stary stroj, ktorego oczywiscie nigdy nie chcial wlozyc, i... ta-daaa. Jakis przeblysk. Szok, ku mej uciesze. Nawet pyszczek musialam mu namalowac i tak po ulicy i do parku, baaa, nawet do sklepu ze mna chodzil, i ryczal na wszystkich jak prawdziwy tygrys. Ci wszyscy zamiast sie bac i uciekac czym predzej, komentowali jaki on slodki. Ja Wam dam slodki... Jak mama tygryska zaryczy...!

Mysle, ze wzielo mu sie to z ksiazki Sendaka "Where the wild things are". Jesli nie znacie to przyblize, ze tam chlopiec tez chodzil przebrany za jakies straszliwe zwierze... Czy Wasze dzieci tez nasladuja postaci z ksiazek, bajek, opowiesci? Ja mam istnego copy cata. Wszystko nasladuje, scenki odgrywa nawet... Moj slodki tygrysek. Aaaaa, to znaczy grozny tygrysek, to chcialam powiedziec...Rrrrrraaaaaaaa!

wtorek, 7 października 2014

40/52


Antoni: tydzien chorobowy i zbyt wiele dni spedzonych w domu.
Vini: tutaj jeszcze nie chory, atakuje brata.