Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

środa, 23 kwietnia 2014

3 miesiace

Czas leci. Dopiero co sie wyklul a juz 3 miesiace ma. Nasz Vini! Kochany tak bardzo, ze slowa tego nie potrafia wyrazic. Kochany tak mocno, ze na sama mysl serce chce wyskoczyc. Ostatnio ciagle w bolu zabkawania. Tylko przytulanie ratuje to jego cierpienie. A mimo wszystko smieje sie pomiedzy tym bolem. Tym razem ze wzgledu na stracone zdjecia (chlip) Vincenty mial szybka mini sesyjke z bratem. To bylo lapanie chwili. Antonowka wskoczyl pod koldre zaraz po przebudzeniu Viniego. Byly przytulaski i czule slowka. I znow serce cale drzy... Moi kochani chlopcy!

3 miesiace Antka TU

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

wielkanoc 2014

Nie lubie tej Wielkanocy. Uwaga, ponarzekam troche. Moja niechec to tego Swieta zaczela sie tak w polowie tygodnia. Kazda moja proba sprzatania domu konczyla sie tornadem w postaci mojego syna. Starszego rzecz jasna. Ok, 5 minut byl porzadek po czym przyszedl ON. W czwartek i piatek byly dwie proby malowania pisanek. Pierwsza skonczyla sie krzykiem. Druga rozbitymi jajami i tez krzykiem. W piatek sama tez sie zalamalam, zalamalam tez rece. Na szczescie jest skype i jest mama. O polnocy malowalismy z Matejem pisanki i rzezbilismy baranka (Matej). Nocka zawalona. Wspominalam, ze Vini zabkuje? Ano, zabkuje. Nic gorszego nie ma jak dwojka placzaca chorem. Rano chlopaki poszli na swieconke, a ja na zakupy i zaczelam robic salatki. Sobota nie byla zla. Antek wynagrodzil swoj piatek niespodziewana drzemka. Vini tez z tej ciszy skorzystal i chrapnal. A ja sie waham. Sprzatac czy tez korzystac... Skorzystalam 15 minutowa drzemka. Sprzatanie do poznych godzin nocnych i znow nocka zawalona. W niedziele milo zjedlismy sniadanie i poszlismy na spacer. . Matej poszedl do pracy i zostalam sama. No i tak sobie mysle... Na co komu takie swieta. Tyle stresu, chaosu, a na koniec i tak pol dnia tylko mamy razem. Nie wspominajac o tym, ze Matej w czwartek wolne mial, i teraz we wtorek. Teraz tez wlasnie wyszedl do pracy. I juz na dodatek tego wszystkiego stracilam wszystkie zdjecia z ostatniego tygodnia. Zgrywalam je wlasnie na bloga i nagle jakis error wyskoczyl i tyle je widzialam. Sa na karcie SD ale nie mozna ich otworzyc ani nic z  nimi zrobic. Napstrykalam pelno pieknych zdjec na wielkanocnym spacerze, zdjecia portretowe na wczorajny Projekt 52 (uzylam fotek z telefonu), sesja Viniego na jego 3 miesiace, cenne zdjecia Viniego i Antka w objeciach. Tylko te dwa ponizsze zdjecia sie ostaly... Nasze minimalistyczne Wielkanocne dekoracje domu. Nawet na to nie bylo czasu...



niedziela, 20 kwietnia 2014

16/52

Antoni: Po calodniowych Chrystusowych Ranach w piatek zafundowal mi godzine relaksu w Wielka Sobote.
Vincenty: Nawet pomiedzy zabkowaniem sie usmiecha. Uwielbiam go!

Wesolego jajka

Ostatnie dni to haos i huragan. Na szczescie wszystko gotowe i czekamy na sniadanie. Wszystkiego najlepszego wszystkim moim ulubionym rodzinkom. Muaaaaa

czwartek, 17 kwietnia 2014

Edynburg. Dzien drugi w muzeum.


Jak to przy dzieciach bywa wstalismy wczesnie i zaraz po sniadaniu poszlismy do National Museum of Scotland. Fajne miejsce i co wazniejsze przyjazne dzieciom. Duzo interaktywnych rzeczy, a nawet maly pokoj tylko do odkrywczych zabaw. Wiecej opisow ponizej...
chlopaki o poranku
malzonek o poranku :)
balaganu nie da sie uniknac

muzeum

Panstwo J-N

ach, naszyjnik z takimi kamieniami bym chciala


crystalove

bardzo fajna gra. Dopasuj odglos do wlasciciela... 



pink

tu Antek by stal dluzej niz bysmy tego chcieli


tyle atrakcji, a i tak najlepsza jest winda!

pokoj zabaw



my mamy


Mery sie przytylo

obudzil sie ksiaze


to mi sie bardzo podobalo. teatr cieni.



mamo zobacz!!! Pani ma T-rexa na szyi!!!
(tak by pewnie powiedzial Antek z przyszlosci)

gwiazdki na moim niebie


za raczke z tatusiem

trzewiki dla mego malego hipstera

mini mesiu

pies, ktory 13 lat czekal pod grobem swego pana, dokarmiany przez ludzi do czasu az i na niego przyszla kolej. 

środa, 16 kwietnia 2014

wiosennie rodzinnie dzieciowo

Wiosennie i wspaniale. W poniedzialek opiekowalam sie ta urocza dwojka. Byl piknik, byl Totoro, byly nalesniki i zabawa w chowanego. Bylo fajnie, choc byl tez moment tornado. Ja smazylam nalesniki na zyczenie, po pol godzinnym lulaniu Viniego (marudny po szczepieniach), w tym czasie Miriamowe tornado rozpetalo sie w mojej sypialni i wszystkie korale przystroily krolewne Skywalker (tak na siebie mowi), Oscarowo-Antkowe tornado rozpetalo sie w pozostalych pokojach. ALE ja mam stoicki spokoj, no a te dzieciaki po prostu sa w moim domu uprzywilejowane, tylko ciii...nie mowcie nikomu, bo zaraz przedszkole mi sie tu zbiegnie... 









We wtorek byl dzien rodzinny! Uwielbiamy wtorki bo Matej ma wolne i zawsze gdzies wycieczkujemy. Tym razem Jesmond Dene. Park ze zwierzatkami, strumykiem, lasem, dzikim czosnkiem, z ktorego niebawem bede pesto robic (ach nie moge sie doczekac). Bylo tak goraco, ze nawet kurtki poszly pod wozek. No wspa-nia-le! Oby slonce zostalo z nami na dluzej, bo mam juz dosc kurtek i czapek. 
(Antka z kolei bylo bardzo trudno namowic na zdjecie kocyka, czapki, a pozniej kamizelki, choc w koncu podjal ta meska decyzje :)














Jutro, jutro, OBIECUJE, wrzuce fotki z drugiego dnia z Edynburga. A teraz lece cwiczyc z Mel B. Antek w zlobie, wiec w koncu moge sie treningowo wyszalec po tygodniu objadania marcepanem (dzieki rodzice M...).