Szukaj w tym blogu

Ładowanie...

środa, 20 sierpnia 2014

7 miesiecy z Vincentym

7 miesiecy z tym niesamowitym malym czlowieczkiem. Jest naprawde niesamowity, ciagle sie usmiecha i smieje.  Wiem, ze czesto o tym pisze, ale ja ciagle z podziwu wyjsc nie moge. Vini najbardziej lubi:


*stac
*patrzec na Antka/bawic sie z Antkiem
*smiac sie z rodzicow, z rodzicami a nawet bez rodzicow
*pierdziec ustami
*nasladowac dzwieki

Zebow ciagle brak.











Najlepszego kochany synku na ta szczesliwa siodemke! 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

33/52

Antoni: ma okres cudownosci. Grzeczny, kochany, uroczy. Chwilo trwaj!
Vincenty: uwielbia brata, a jeszcze bardziej jego zabawki. Czymkolwiek Antos sie bawi ten chce mu to wyrwac. Ojjjj bedzie ciezko... 

wies po angielsku

Dzis Panstwo D. zabrali nas na wycieczke. To byl krotki spacer tym razem bo Matej szedl do pracy. Chodzilismy po polach i okolicznych wsiach, a w duszy zachwycalam sie co drugim domkiem i marzylam i sielskim zyciu. Nie mam pojecia czy dalabym sobie rade na gospodarstwie. Nigdy nie mialam okazji sprobowac. Ponoc moi rodzice mieli kury kiedys ale moja mama sie ich bala i wysylala mojego starszego brata po jajka. Ja tego nie pamietam. Pamietam za to wielka szklarnie, w ktorej uwielbialam sie bawic. Najpierw w srodku, a pozniej, gdy juz nie byla w uzytku- na jej rusztowaniu. I szalasy z nawloci kanadyjskiej. Taaaaak... Rozmarzylam sie znowu. Moze kiedys...?

Warning! Ta pszczola moze uzadlic :)

siedze w trzecim rzedzie

sloma. wiejskie klimaty

wjazd to czyjejs posesji

pogoda na dzis: maruda



na przyklad taki domek...

kladka

te widoki!

i w przod i w tyl

rodzinne...cos nam nie wychodza

szklarnia z jadalnia! marzenie









aaaaam

tzw. karmienie w biegu


przystanek autobusowy





P.s. Vinyl konczy dzis 7 miesiecy...!!! Zrobilam mu zdjecia kilka dni temu, wrzuce jutro!

środa, 13 sierpnia 2014

Totoro

To byl spacer typu MEGA. Jakies 9 km i przekroj wszystkiego: rzeka, las, pola ze stogami siana, pola golfowe. Krowy, konie, psy. Rowerzysci, biegacze, spacerowicze i my. I nasz maly Totoro z wielkim rabarbaro podobnym lisciem za parasolke. Byl tez przekroj pogodowy. Wyszlismy ubrani "na cebulke" niczym na poczatek jesieni. Pozniej spotkal nas wiosenny deszcz, po ktorym zrobil sie prawdzily upal. Pieknie bylo. Pieknie tez bylo patrzec na szczescie Antolka. Szalal, biegal, las poznawal, szyszki zbieral (a teraz sie z nimi kapie), jezyny zrywal i szedl rowno z nami praaawie do konca. Padl na koncowce doslownie i chwile "na barana" siedzial. Byly tez wyscigi, wspinanie na drzewa i zdjecie grupowe (bo czym by byla wycieczka bez grupowego zdjecia...?). Choc nogi mi juz odmowily posluszenstwa i rozlozylam sie szczesliwie na kanapie, to powiadam Wam- pieknie bylo. KOCHAM las!

Maksymilek

domek w dziczy (marzenie)
RESZTA ZDJEC PONIZEJ

poniedziałek, 11 sierpnia 2014